Smart City 3.0

Od kilku lat pojęcie Smart City robi zawrotną karierę a im bardziej modne, tym więcej się pod nie podpina produktów i procesów. Smart City staje się słowem wytrychem, które może znaczyć wszystko. A kiedy coś znaczy wszystko, to właściwie nie znaczy nic. Idea Smart City staje się pojemnym pudełkiem, do którego można wrzucić wiele. Jak więc rozumiem pojęcie Smart City i jak je tutaj definiujemy. Co oznacza też Smart City w wersji 3.0, którym zajmuje się to miejsce w internecie?

Smart City zasadniczo jest pojęciem, w którym kryje się głęboka wiara w technologię i jej moc naprawiania świata. Otóż uzbrojone w różnorakie inteligentne rozwiązania miasta, mogą znacznie skuteczniej, szybciej i sprawniej rozwiązywać różnorakie problemy.

Coraz częściej zajmują się tym media, coraz więcej samorządów i rządów wdraża tę koncepcję w węższym lub szerszym tego pojęcia znaczeniu. Naturalnie, firmy technologiczne upatrują w tym duży potencjał, a więc swoją szansę i niszę. Ale smart chcą być także ruchy obywatelskie i oddolne inicjatywy, którym technologia umożliwia osiąganie swoich celów przy znacznie obniżonych barierach ekonomicznych i organizacyjnych.

Smart City to swego rodzaju obietnica, że problemy gwałtownej urbanizacji pomoże rozwiązać technologia. Inteligentne miasto ma poprawić jakość życia obywateli dzięki cywilizacyjnym zdobyczom.

Mamy już za sobą pierwsze inteligentne wdrożenia w Polsce. Mamy możliwość ich oceny, oraz zmierzenia rzeczywistego wpływu na życie mieszkańców. Mamy wysyp konferencji o Smart City. Mamy już przykłady zastosowań inteligentnych rozwiązań nie tylko w ruchu drogowym, ale i komunikacji zbiorowej, w problemach społecznych, komunikacji z mieszkańcami. Za nami kilka lat obecności koncepcji w życiu miast i ich mieszkańców. Za nami również wydane pieniądze i mniej lub bardziej udane przedsięwzięcia.

Analizując różne koncepcje różnych prezydentów, burmistrzów, firm, NGOs, działaczy, spisane w jakiejś formie, czy tylko wypowiadane tu i tam, dochodzę do wniosku że bardzo się różnimy w pojmowaniu obietnicy jaką niesie ze sobą Miasto Inteligentne. Mam nawet wrażenie, że jesteśmy czasami na zupełnie innych poziomach definiowania oczekiwań, jakie mamy wobec różnych wdrożeń. Dlatego przyjąłem, że są miasta Smart (1.0), Smarter 2.0 (Inteligentniejsze) i te The Smartest (czyli Najiteligentniejsze), miasta Smart City 3.0

Smart City:

W Polsce epoka Inteligentnych Miast rozpoczęła się wraz z rozdaniem dużych, unijnych środków. Zachwyceni zachodnim postępem implementujemy technologiczne rozwiązania miejskich problemów. W praktyce wygląda to tak, że przychodzi do nas wielka korporacja lub nieduża firma i prezentuje na slajdach bajeczne rozwiązanie korków, źle dostosowanych do potrzeb rozkładów jazdy autobusów, inteligentne zarządzanie powstającymi, wielkimi budynkami itp. Oczywiście rozwiązanie ma swoją cenę, ochronę patentową i na ogół wiąże się z wieloma ograniczeniami licencyjnymi.

Ogromna konkurencja pomiędzy miastami w byciu atrakcyjnym dla mitycznej „klasy kreatywnej” zdefiniowanej przez Richarda Floridę, jeszcze bardziej skłania miasta do zakupów zaawansowanych i często bardzo drogich rozwiązań. Takie miasto staje się dobrym rynkiem dla dużych korporacji typu IBM, Cisco ale i mniejszych innowatorów, którzy budują swój biznes w oparciu o publiczne zasilanie w środki. Z uwagi na brak tych środków w polskich miastach, nie mogliśmy być na tym etapie liderem. Wiele amerykańskich i europejskich miast zainwestowało ogromne pieniądze w sieci różnorakich sensorów oraz systemy ich przetwarzania. Na pewno pobudziło to gospodarkę, przyciągnęło specjalistów i wysłało również marketingowy sygnał w świat. Na ile pomogło rozwiązać to rzeczywiste problemy jest kwestią do dyskusji. Nie wszystkie przedsięwzięcia osiągnęły zakładany cel. Wiele z nich nie rozwiązało adresowanych problemów. Tematem na inną opowieść jest ocena tych najgłośniejszych, jak projekt IBM i Rio de Janeiro czy Sogondo w Korei.

Miasta, które chcą być Smart często nie są jeszcze na to przygotowane. Nie do końca potrafią dobrze zdefiniować swoje oczekiwania i zakładane cele. Same nie potrafią dobrze określić problemu i sposobu jego rozwiązania. Kupując gotowe rozwiązanie, często „przepalają” dużą część budżetu na elektroniczne gadżety. Są trochę jak dzieci, które bardzo chcą mieć określoną zabawkę, nie rozumiejąc czy potrafią z niej korzystać. Podstawowy błąd jaki popełniają miasta na tym etapie, to abstrahowanie od rzeczywistych potrzeb obywateli i brak dialogu z nimi przy projektowaniu rozwiązań. Często wiąże się to z pośpiechem przy przygotowywaniu aplikacji o unijne pieniądze.

Miasta bardziej inteligentne. „Smartass” — Smarter City 2.0

Dużo mądrzej postępują samorządy, które same definiują swoje potrzeby i szukają rozwiązań. Szukają skutecznych, często niedrogich usprawnień do tego aby znaleźć sposób realizacji wcześniej zdefiniowanych celów. Obserwuję wiele takich miast w Europie np. Barcelonę, czy poza Europą Singapur, które mają właśnie takie podejście. Same prowadzą poszukiwania wykonawców, poprzez dialog techniczny lub konkursy. Aktywnie testują rozwiązania i ściśle analizują ich koszty. Zarządzający tymi miastami wiedzą czego chcą, są świadomym klientem, potrafią mierzyć efekty i definiować cele. Znacznie efektywniej wydają środki, choć ponoszą również porażki, co ściśle wpisane jest w zjawisko, jakim jest innowacja. Takie miasto często jest inicjatorem projektów, jest również wielkim żywym laboratorium dla technologicznych rozwiązań, ale jednocześnie niekoniecznie musi być miastem z dobrymi regułami demokratycznymi, co widać na przykładzie Singapuru. Technologiczne nowinki wdrażane w wielu dziedzinach funkcjonowania miasta, stają się również częścią jego marki i mają ogromne przełożenie na jego postrzeganie. Wystarczy odwiedzić Smart City Expo w Barcelonie, żeby się o tym przekonać. Technokratyczna sprawność pomaga wdrażać z powodzeniem rozwiązania, ale czegoś tu w tym wszystkim brakuje.

The Smartest City — Inteligentne Miasta Obywatelskie 3.0

To model miast, który zaczął pojawiać się niedawno. Rozczarowanie efektami i kosztami wielu technologicznych projektów, sprawiło że wiele miast wyciągnęło z tego wnioski. Zamiast kupować gotowce od firm, lub zamawiać projektowane przez urzędników inteligentne rozwiązania, opierają swój model rozwoju o współtworzenie przez obywateli. Miasto przyszłości ma być wypracowane wraz z mieszkańcami, w oparciu o ich potrzeby i marzenia.

W tym kierunku wyraźnie podąża w Europie Wiedeń, a poza Europą Vancouver czy Medellin i wiele innych. W tym modelu najważniejsza jest współpraca różnych podmiotów. Miasto jest w tym modelu mentorem i tylko jednym z liderów, stwarzając swobodną przestrzeń do debaty, implementowania rozwiązań, tworzenia pilotaży. Zakłada partnerską współpracę między organizacjami pozarządowymi, uczelniami, biznesem, zwłaszcza tym technologicznym, administracją, młodzieżą uczącą się, sektorem edukacji itd.

Takie miasto poszukuje rozwiązań problemów na żmudnej drodze dyskusji, konkursów, debat z mieszkańcami. Wiedeń np. poszukuje rozwiązań w zakresie dostępności mieszkań i równości płci właśnie na takiej drodze.

Nagradzane za projekty transformacji, rewitalizacji dzielnic Medellin to wzorcowy przykład takiego podejścia. (polecam artykuły na ten temat) Gdański proces budowania strategii rozwoju miasta Gdańska 2030 + i dyskusji w formie Panelu Obywatelskiego, również reprezentuje ten trend.

Miasta The Smartest żyją kwestiami sprawiedliwości społecznej, ekonomii obywatelskiej, współkorzystania z przestrzeni, aktywnością artystyczną, technologiczną, które wzajemnie się miksują i wykorzystują. Dzielenie się zasobami, stwarzanie różnorakich szans dla różnych grup społecznych, partycypacja, dialog, debata, dyskusja i to wszystko przy wykorzystaniu technologii jakie dziś oferuje nam gwałtownie zmieniający się świat — to zasadnicze cechy takiego poziomu Inteligencji Miast.

Takie miasto wychodzi naprzeciw problemom, takim jak zmiany pokoleniowe i starzenie się społeczeństwa, silnie stawia na edukację i pomaga każdemu kto ma dobry, ciekawy pomysł, wiedząc że część z nich faktycznie uda się zrealizować. Miasta 3.0 to miasta żywych eksperymentów, gamifikacji, również porażek, które są skalkulowanym ryzykiem. Miasto Najbardziej Inteligentne nie chce być wszechmocne i wszechwiedzące okiem kamer. Wie, że pobudzając przedsiębiorczość i trzeci sektor może liczyć, że one potem pomogą sprawnie pokonać wyzwania przyszłości.

Wreszcie miasta Najinteligentniejsze to miasta słuchające, otwarte, otwierające zbiory danych i otwierające kody do rozwiązań informatycznych, transparentne i otwarte na krytykę.

Miasta na tym etapie rozwoju dostarczają usługi, infrastrukturę, są mentorem, katalizatorem zmian, pozwalając na swobodny rozwój aktywności w różnych sektorach i wspomagając ich wzrost.

To co znajdziesz na tej stronie to artykuły, nagrania, analizy, przykłady dla świadomych mieszkańców i urzędników miast, które chcą być The Smartest City 3.0